between blog

    between blog

    Brak komentarzy

    Kiedyś to było miejsce do przeglądania się. Teraz zaglądam tu, kiedy próbuję sobie coś przypomnieć. Przypomnieć zupełnie niepotrzebnie.

    Poprzednia notka była o lawendzie, tej z Prowansji. Niestety, nie zniosła polskiej zimy w naszym, pewnie zbyt ciepłym mieszkaniu. Teraz nowe krzaczory lawendy wręcz nie mogą się doczekać wiosennego słońca.

    Licznik bije a coraz bardziej uśmiecham się do siebie w środku. Nawet jeśli On uważa, że mam coś nie tak z nastrojem.

    nie zrobiłem w tym tygodniu nic, poza byciem dyżurnym zastępcą swoich pracowników.
    Koleżanka z księgowości nazywa samą siebie etatową zastępczynią, ale u mnie to jeszcze nie ten stan.

    miałem ideę opisania tutaj zmagań budowlanych, ale dziś kiedy już prawie wszystko gotowe, nie widzę w tym sensu.

    przywiezioną z Prowansji lawendę zjadają jakieś robale w kształcie kulek. A przecież lawenda miała być na mole, a tu kulki (nie na mole) zjadają nam lawendę.

    dwa prezenty

    Brak komentarzy

    Pierwszym z nich było konto na facebooku.
    Drugim info o tym jak niechciane konto usunąć.

    Jestem przerażony. Coraz częściej dochdzę do wniosku, że osoby, które były mi kiedyś na swój sposob bliskie, stanowiły punkty odniesienia, pozwalały powierzać troski i dawały zrozumienie, dziś są tak daleko, że nawet nie można zawołać…

    Starszy o rok, po raz kolejny, nabieram dystansu.

    Rok temu zarzucałem sobie, że tylu założonych przed
    przełomem spraw, rzeczy, celów, etc. nie udało się … Dziś, kiedy tylko o rok
    starszy, jestem w tak innym miejscu, kiedy kupiliśmy nasz dom i staramy się
    zamknąć w nim nasze marzenia, wiem że nie ma się co łamać.

    Kilka dni temu z m zastanawialiśmy się, co będziemy robić w
    wieku 57 lat. Już dawno nie maiłem takiego ładowania baterii. Ładowania po mega
    stresie przeprowadzki, starć z sobą i Pluto o każdą rzecz, która wymykała się
    planom i próbie uporządkowania chaosu.

    Przeszliśmy przez kolejną próbę a nawet próby. W pracy
    ciągle za mało czasu, ale chyba jeszcze nigdy nie czułem się taki spełniony i
    nie miałem takiego partnera do dyskusji jak szef sąsiedniego działu.

    nie tylko mój ale i nasz rating to: ZZZ -
    Marzenia się spełniają, ale to kosztuje :)

    życie

    2 komentarzy

    Jechaliśmy z
    m z Psiego Pola na Biskupin przez Swojczyce. Zapytałem, czy potrafi sobie
    wyobrazić, że tu mieszka. Odpowiedziała rezolutnie, że wiele rzeczy jest sobie
    w stanie wyobrazić, pytanie tylko po co. Wątek o braku potrzeby wyobrażania
    sobie rzeczy zbędnych przewinął się w czasie tego weekendu jeszcze kilka razy.

    Wczoraj
    kiedy oboje nie mogliśmy się zebrać do pracy oddaliśmy się rozmowie o tym, co
    dzieje się realnie, choć jest takie niewyobrażalne. Wyobrażanie sobie tego, co
    dzieje się realnie staje się jedyną formą oswajania tego.

    Czasem
    łapiemy się na zblazowaniu. Dobrze, że równie często a może i częściej łapiemy
    się na tym, że życie jest zaskakujące.

    Wczoraj też
    uzmysłowiłem sobie w jak wielu sytuacjach nie dałem się ponieść. Anna byłaby ze
    mnie dumna, ja się po prostu cieszę.

    Brak komentarzy

    Zastanawiałeś się kiedyś, co czuje pies, kiedy obwąchując bramę,
    latarnię, krzak poznaje zapach własnego moczu? Tak, co czuje, bo nie chodzi tu
    o domniemane myślenie. Tak moczu. Własnego moczu.

    Zastanawiałeś się może, jak własnymi wspomnieniami, niczym
    pies moczem, otagowujesz przestrzeń wokół siebie. Gdzieś na granicy dejavu i, w na
    swój własny sposób skatalogowanych, wspomnień nie zauważasz tego, co oznaczyłeś. Gdybyś był
    psem miałbyś inne podejście. Może psy mają pamięć złotej rybki, nie czują
    znudzenia czy zblazowania. Nawet jeśli poczują własny mocz, doznaczają teren tak na
    wszelki wypadek.

    Nam zwykle potrzeba dłuższej przerwy, żeby na te nasze otagowane
    przestrzenie spojrzeć ze zdrowym dystansem, przestać czuć w nozdrzach jedno
    wielkie zblazowanie.

    Kilka przejażdżek starymi miejscami uświadomiło mi, jak
    wiele historii mógłbym / chciałbym spisać, żebym mógł do nich wrócić wtedy, gdy
    własna pamięć wracać nie pozwoli.

    Jedna, nawet krótka, bo weekendowa podróż pokazała
    zaś, że czasem kilka gestów, spojrzeń, słów potrafi odpalić całą lawinę. Szkoda
    czasu na spisywanie. Inni robią to lepiej

    gdybym tylko …

    1 komentarz

    …miał czas i siłę, żeby o tym napisać…
    gdy czasem zapominam o tym, że jestem szczęśliwy, opamiętanie przynosi myśl, że piekło na ziemi budujemy sobi sami. sami dla siebie. działa.

    KRK

    2 komentarzy

    i tak minęło 6 miesięcy

    ojciec

    Brak komentarzy

    Gdyby o tym wiedział pewnie wybuchnąłby śmiechem. Ale tak,
    właśnie w takich momentach myślę o nim najczęściej. Zastanawiam się wtedy, czy
    to, co próbował władować mi do głowy, czego próbował mnie nauczyć to skarb czy
    klątwa. I choć cały czas chciałem być jego zaprzeczeniem, to w takich momentach
    jestem do niego najbardziej podobny. Gdyby wiedział o tym, co myślę i czuję
    pewnie z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością stwierdziłby, że nie
    dorastam mu do pięt, że wszystko robię nie tak. A może to już tylko chora
    projekcja? Może nawzajem złapaliśmy się w idiotycznym uścisku pretensji i
    kompleksów.

    Kiedy w dniu jego urodzin zastanawiałem się czy jest sen
    dzwonić, a później kiedy to już zrobiłem zastanawiałem się, co powiedzieć, nie mogłem się
    pozbyć wrażenia niekończącego się dnia świstaka.

     


    • RSS